Odcinek 13, czyli zapraszamy do Startera… tylnymi drzwiami!

Dodano: Cze 07 2013 Autor: Avena Admin

Starter to ludzie. Ich pomysły, wiedza, doświadczenie, kreatywność, czasem odrobina szaleństwa… Jesteśmy jak pudełko czekoladek (tak, tak – to z Forresta Gumpa…) albo jak pudełko puzzli: każdy jest inny, a razem stanowimy interesującą całość. No tak po prostu tu jest. Chcemy przedstawić się naszym blogowym czytelnikom. Oto pierwsza część cyklu „Tylnymi drzwiami do Startera…”.
Dzisiaj opowiemy o szczęśliwej kobiecie: Małgosi Jasnoch, Prezes Startera.

 

Poniższy tekst powstał w oparciu o materiał przygotowany przez Marka Dornowskiego do czerwcowego numer magazynu e-PROFIT, który będzie dostępny pod koniec czerwca.

 

 

Kiedy „startował” Starter, doba Małgosi wydała się krótka jak nigdy przedtem (i chyba nigdy potem).  Początki nie są łatwe, wyzwanie ogromne – zatem intuicja poszła w ruch. Wiele pomysłów, decyzji, realizacji opierało się na działaniach wykonywanych intuicyjnie. I, jak widać po kilkunastu miesiącach działania Startera i po energetycznym tłumie, jaki „przewija” się przez tę instytucję: owa intuicja okazała się być świetnym doradcą. Małgosia podkreśla, że najważniejsi są ludzie, „przecież nie zrobiłam tego sama” – mówi ze śmiechem. „Ale mamy wspólną, ważną cechę: wyzwania nas motywują. Może to brzmi banalnie, ale nic nie poradzę, że tak właśnie jest” – dodaje.

 

Starter – jaka to instytucja?

„Nie czuję się osobą, która ma prawo pouczać innych jak należy budować systemy wsparcia dla przedsiębiorców. Wiem jedno.  Gdyby nie „ludzka tkanka”, ten ludzki czynnik, to inkubator byłby tylko budynkiem. Aby tak nie było, główną siłą inkubatorów muszą być pracujący w nich ludzie. To jest kierunek, który jest dla mnie wzorem i który staram się wdrażać na tyle, na ile mam sił”.

Trójmiejski świat biznesu, tego bardzo młodego i tego doświadczonego, jest dla Małgosi bardzo ważny, zna ludzi i ich historie, a networking – tak lubiany w Starterze – uważa za naprawdę skuteczne narzędzie. „Networkingowała” zawsze, lubi ludzi, przebywa wśród nich, poznaje – i poznaje ich ze sobą. „Od zawsze mam to szczęście, że otaczają mnie cudowni, inspirujący ludzie, grono przyjaciół, współpracownicy – trzymamy się razem. Robiliśmy to już wtedy, kiedy tego sposobu bycia i życia nie określało się mianem networkingu”. Ale nie ogranicza się do Trójmiasta: bacznie śledzi rozwój biznesu w różnych miastach i krajach i nie daje się zaskoczyć żadnym startupowym nowinkom. News? Już wie, już czytała i może z nami o tym porozmawiać.

„Jesteśmy otwarci na pokazywanie tego co dzieje się w całej Polsce. A że nie jesteśmy ulokowani w Warszawie? Trudno, Gdańsk też jest pięknym i prężnym miastem!”

Namówiliśmy Małgosię, aby trochę pomarzyła i zapytaliśmy o największe pragnienie – rozmarzonym wzrokiem spojrzała na niebo za oknem (jak dobrze, że był to słoneczny dzień!) i wyznała: „Chciałabym pojechać gdzieś daleko. Pozwiedzać, pooddychać, poznać ludzi, kraj i jego kuchnię – bez komórki i zegarka. Tak na zupełnym luzie, budząc się rano i zastanawiając: jaka przygoda mnie dziś spotka”.

 

Małgosia sporo mówi o nas, pracownikach Startera – dlatego postanowiliśmy koniecznie oddać im głos. Aby nie było zbyt poważnie (u nas poważna atmosfera to coś wyjątkowego – wręcz egzotycznego), poprosiliśmy kilka osób o dokończenie zdań.

Te zdania opisują Małgosię – ale mówią też wiele o nas samych… 🙂

 

Gdyby Małgosia Jasnoch była FILMEM to byłaby…

… Avatarem

… Śniadaniem u Tiffany’ego

… filmem barwnym, kolorowym, lekkim, dużo musiałoby się dziać – Dzień Weselny Altmana?

… dobrą sensacją, pełną dynamizmu, akcji i zaskakujących pomysłów na każdym kroku

… Madagaskarem, bo jest jak nasz Król Julian – pełna energii, humoru i ma milion pomysłów na minutę

… NIEKOŃCZĄCĄ SIĘ OPOWIEŚCIĄ, LEGENDĄ I THE GOONIES w jednym, WONDERWOMAN, CZŁOWIEKIEM ZE STALI, HAPPY GO LUCKY

… filmem akcji puszczonym na przyspieszonych obrotach

 

Gdyby Gosia Jasnoch była DANIEM Z NAJLEPSZEJ RESTAURACJI to byłaby…

… talerzem dobrze przyprawionych krewetek polanych delikatnym sosem

… szczypiorkiem lub jeżeli chodzi o najlepszą restaurację to szparagiem

… czymś lekkostrawnym, chociaż z drugiej strony ona kocha mięso i potrafi być bardzo stanowcza – może szampan – uderza do głowy, buzuje, daje power i dużo radości, rozluźnia język, ale potrafi ściąć z nóg….

… pomyślałam o szparagach! Trochę głupio, ale one kojarzą mi się z sezonowością (cecha potraw w dobrych restauracjach), wiosną, lekkością i milionem sposobów na ich przygotowanie

… sałatką szpinakowo truskawkową z sosem kokosowym – niespotykana, energetyczna, zaskakująca

… Croquembouche podanym z ODSWIEŻAJĄCYM MOJITO

…  „apetajzerem”- jakim? Jeszcze nie wiem…

… majonezem – bo go uwielbia!

 

Wiceprezes Startera, Joanna Grandzicka, ma obecnie inne obowiązki: jej świat kręci się wokół pewnej małej pani na literę „M”. Wróci do nas w październiku i wówczas przedstawimy Wam również Joasię.