Odcinek 20, czyli nastoletnie rekinki biznesu – a kto Was tak wychował?

Dodano: Lip 30 2013 Autor: Avena Admin

Gdańsk Business Week dzieje się co roku. W Waszyngtonie to wydarzenie wygląda bardzo podobnie, bo właśnie na amerykańskiej idei jest wzorowane: tydzień warsztatów dla młodzieży, szkolenia, spotkania z menadżerami ważnych korporacji i nauka przez zabawę. Mechanizm jest podobny. Uczestnicy – zdecydowanie niepowtarzalni, jedyni w swoim rodzaju. Są zachwycający. Wszyscy w Starterze żyliśmy GBW, to był ważny tydzień. Towarzysząc nastolatkom biorącym udział w GBW nie dało się nie myśleć o dwóch rzeczach (nie, nie chodzi o prototypy tych szalonych, czasami nieziemskich produktów i bardzo wnikliwe biznes plany, nad którymi pracowali). Z perspektywy trochę starszych koleżanek i kolegów, z naszej perspektywy, nie mogliśmy się nie zastanawiać: kim są ludzie, którzy wychowują TAKICH młodych ludzi i którzy robią to W TAKI sposób. Co trzeba zrobić, aby w małym pokoju w jakimś M2 czy M3 na jednym z trójmiejskich osiedli mieszkał taki – po prostu: fajny młody człowiek? I druga rzecz: czy każdy z nas przechodził taką przemianę? Czy my też się tak zmienialiśmy i czy też w takim przyspieszonym tempie? Czy my też w ich wieku byliśmy tacy fajni?

O uczestnikach Gdańsk Business Week postanowiliśmy porozmawiać z Małgorzatą Milewską, która podczas GBW pełniła rolę Edukatorki, czyli nauczycielki – opiekunki młodzieży oraz menadżerki nauczycieli. Dotychczas nauczycielka języka angielskiego, aktualnie współpracuje z gdańskim Starterem. To właśnie ona towarzyszyła dziejącym się tam przemianom, ludziom, którzy z nieśmiałych stawali się liderami i liderkami; którzy z przekonanych o swojej niewystarczającej znajomości języka angielskiego (podczas GBW nie rozmawia się po polsku) stawali się gadułami używającymi zdań wielokrotnie złożonych – po angielsku.

 

Oddajmy głos Małgosi:

– To chyba Arystoteles powiedział, że jeśli chodzi o przyszłość kraju to nie ma nadziei, bo młodzież jest „pozbawiona wytrwałości, nieodpowiedzialna i nie można na nią patrzeć”. Biedaczek. Albo szczęściarz, że nie trafił na mnie!

– no to biedny ten Arystoteles czy szczęśliwy, Małgosiu?

– biedny, bo światopogląd musiał mieć albo wąski albo zakrzywiony (śmiech) i szczęśliwy, bo gdyby trafił na taką oponentkę jak ja… Mam masę dowodów na to, że młodzi ludzie są wytrwali, odpowiedzialni i obserwuje się ich z prawdziwą przyjemnością. Oczywiście mówię o tych dziewięćdziesięciu kilku osobach, które brały udział w Gdańsk Business Week, ale jestem przekonana – i będę się tego trzymać – że to „grupa reprezentatywna” współczesnych nastolatków, że oni tacy są

– a Ty nie narzekasz na „dzisiejszą młodzież”?

– chyba nie; ale wiem też, że ta przysłowiowa „dzisiejsza młodzież” i zjawisko pewnego piętnowania jej funkcjonuje w każdym pokoleniu. I chyba nie ucieknie się po pierwsze od buntu młodzieży wobec tego co już było, wobec starszych, a po drugie od narzekania starszych na młodszych, no tak już jest. Niepokojące jest to tylko wtedy, gdy narzekanie na nich jest de facto narzekaniem na… siebie i własne utracone życiowe szanse, bo „oni mają łatwiej”. Otóż: mają łatwiej tylko pozornie. Przecież wrażliwość, zdolność do nauki czy umiejętność przystosowania bywają różne i to bez względu na epokę czy szerokość geograficzną. Wiele pogardliwych stwierdzeń obija mi się o uszy na ulicy lub gdy muszę od czasu do czasu przemknąć przez pokój nauczycielski. Czasami zastanawiam się czy chodzę tymi samymi chodnikami i czy uczę tych samych uczniów. Jak to możliwe, że ja spotykam tylko cudowną młodzież?

– a jacy są ci młodzi ludzie z Gdańsk Business Week?

– to są tacy, którym się chce; myślę, że ich rodzice pokazują swoim przykładem, że warto się starać, warto się zmęczyć. Jedno ze szkoleń podczas GBW poruszało temat tzw. „wyjścia ze strefy komfortu”, pokazywaliśmy tym młodym ludziom, że stawianie sobie samemu poprzeczki ma sens, że niewiedza i pokora mają dobry skutek, bo skłaniają do działania, do tego, żeby się chciało chcieć. Przez cały tydzień, patrząc na nich, jak się zmieniają, otwierają, zaprzyjaźniają ze sobą (i zakochują!) myślałam o ich rodzicach. To muszą być ludzie, którzy mieli odwagę, wychodzili ze swojej tzw. strefy komfortu, stawiali sobie wyzwania. I takie są ich dzieciaki. Im się chce!

– a co my możemy im jeszcze zaoferować? Takie wydarzenia jak GBW są ważne i budujące, ale co jeszcze?

– no właśnie, też miałam takie myśli: „Przecież każdy z nich przewyższa mnie swoją inteligencją, wiedzą, determinacją do działania, pomysłami na życie i wiarą w ich realizację”. Wielokrotnie słyszałam, że odbiegam od stereotypu nauczyciela. Czyżby? Powinnam być przecież chociaż o oczko wyżej by tych młodych fantastycznych ludzi móc uczyć i napędzać wiatr w żagle, a… to ja się od nich uczę. Lata świetlne mogą minąć, a ja tylko dumnie mogę się im przyglądać. Fakt: jako kochający młodzież belfer mogę i potrafię ich wspierać. Pokazywać ich mocne strony i przechodzić obok tych, którzy w zazdrości nie ułatwiają im życia. Podczas Gdańsk Bussines Week w taką też rolę się wcieliłam.

– zmieniali się na Waszych oczach?

– to była ich wielka transformacja i gigantyczne tempo rozwoju osobistego, to przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Wiem, że ryzykuję, ale… jestem pewna, że w ciągu tygodnia nauczyli się więcej, niż przez kilka lat w szkolnej ławce. Nie bez znaczenia jest też fakt, że my, odpowiedzialni za ich rozwój w ramach Gdańsk Business Week mogliśmy się w 100% skupić na „czynniku ludzkim”, na tych nastolatkach właśnie, a nie na formalnościach, uzupełnianiu dzienników i wielu innych czynnościach, które stają się barierą w relacjach nauczyciela z uczniem, kolidują ze wspieraniem ich samodzielności i rozwoju. Tutaj przez kilka dni mieli nas dla siebie i wykorzystali to. Na swoje i nasze szczęście. Powiem Ci z pamięci cytat z mojego „starszego kolegi”, który mimo swojej (tak jak i on) dysleksji, dysortografii i ADHD dobrze zapamiętałam, czując do dzisiaj piętno „przyjaznych” mi nauczycieli:

„O, Młodzieży: czy wiecie, że nie jesteście pierwszym pokoleniem, które pragnie życia pełnego piękna i wolności? Czy wiecie, że wszyscy wasi przodkowie czuli to samo, co wy teraz – i padli ofiarą kłopotów i nienawiści? Czy wiecie, że wasze najżarliwsze życzenia mają szansę się spełnić tylko wtedy, gdy uda wam się zdobyć miłość i zrozumienie ludzi, zwierząt, roślin i gwiazd, tak że wszelką radość stanie się waszą radością, a wszelki ból waszym bólem”. Albert Einstein. 

 

 

W piątek 26 lipca zakończyła się III edycja cyklu spotkań, wykładów i warsztatów realizowanych przez gdański Starter i Biuro Prezydenta ds. Promocji Miasta Gdańska oraz dzięki zaangażowaniu sponsorów prywatnych. Gdańsk Business Week trwał od niedzieli 21 lipca i był dedykowany prawie stuosobowej grupie młodzieży w wieku 15-19 lat z terenu Metropolii Gdańskiej.