Odcinek 23, czyli o tym, że Artystom czas płynie inaczej…

Dodano: Sie 16 2013 Autor: Avena Admin

Andrzej Mleczko mawia, że „bez znaczenia jest czy coś powstawało pięć minut czy tydzień, czy artysta się namęczył czy nie i czy był trzeźwy. Ważny jest efekt.”

Znamy takich twórców, którzy swoje dzieła przygotowują tygodniami: szlifują, poprawiają, zmieniają koncepcje. Nasycają kolorystykę, próbują nowych technik. Albo kultywują staromodne, klasyczne techniki obróbki, wracają do węgla lub szydełkowania. Poznaliśmy też takich, którzy swoje monidła tworzą spontanicznie, szybko, nie bacząc na detal. I nigdy już nie wracają do tego, co powstało. Dziesięć minut, godzina – i koniec. Dzieło skończone. Albo dziełko. Są też tacy, którzy – nadal pioniersko – tworzą przedmioty w drukarkach 3D, aby eksponować je potem w galeriach sztuki współczesnej i brzydzą się propozycjami komercyjnego zastosowania swojej sztuki. Możemy też wskazać artystów, którym twórczość i wytwórczość przychodzi z trudem, mozolnie, którzy raz wątpią w swój talent, zaś chwilę później przebojowo opowiadają o swoim kreatywnym koncepcie, jakby ich życie zależało od tego czy słuchacz wysłucha do końca ich historii. Istnieją też kreatywni, którzy na co dzień są kreatywnymi… dyrektorami  w agencjach reklamowych, a w wolnych chwilach wracają do swoich studenckich sztalug. Bynajmniej nie dla pieniędzy. Poznaliśmy też artystki, które niebawem kończą studia dające tak zwany „porządny” zawód, prestiżowy i dający widoki na dobre zarobki, ale swoją przyszłość wiążą z indywidualnym odbiorcą swoich pięknych, włóczkowych, wysublimowanych wyrobów. Mamy też na myśli artystkę, która na pytanie o cenę jej przepięknego obrazu owszem, podaje kwotę, ale… odpowiada nieśmiało pytaniem, bo jeszcze w jej życiu nie pojawił się ktoś, kto dodałby jej wiary w wyjątkowość tego, co tworzy. Jeszcze nie została poklepana po plecach tak, jak na to zasługuje, jeszcze nie dostała wsparcia, jakiego potrzebuje i jakie któregoś dnia dostanie. Aha, jest jeszcze artystka – czarodziejka, która tworzy swój magiczny świat przez sześć godzin dziennie, pięć dni w tygodniu – kiedy dzieci są w przedszkolu, a mąż w pracy. Wtedy czaruje zabawki i akcesoria, przy których wstrzymuje się oddech i zazdrości talentu. Tacy właśnie są ARTYŚCI. Mniej lub bardziej zajęci, mniej lub bardziej zmęczeni i… trzeźwi Panie Andrzeju [śmiech]. Są niezwykli. I to, co robią daje właśnie niesamowity EFEKT. Ale bez efekciarstwa – to jest po prostu dobra, szlachetna sztuka.

Dlaczego ta maskotka kosztuje X pln? To za dużo czy za mało? Nie przyjechała przecież z fabryki w Chinach, jest robiona ręcznie i jest małym dziełem sztuki. A te obrazy? To pojedyncze sztuki. A te lampy? Takich jest tylko kilka na świecie…

Jak to dobrze, że branża kreatywna ma się tak dobrze, że napawa nas dumą. Jak to dobrze, że wokół nas tyle zdolnych osób, którym „się chce”, bez względu na wiek.

 

Wśród artystów i ich dzieł i dziełek czas płynie inaczej. Lepiej.

 

 

Do 25 sierpnia zapraszamy na targi Collective Design promujące twórców: projektantów i producentów. To kolejny krok ku wsparciu branży kreatywnej. Siódma edycja tego projektu tym razem zbiegła się w czasie z Jarmarkiem Dominikańskim. Wspierani przez Starter Artyści prezentują biżuterię, malarstwo, akcesoria i wyroby dedykowane dzieciom, meble i ubrania. Ekspozycję można oglądać w Instytucie Kultury Miejskiej na ul. Długi Targ 39/40.