Odcinek 8, czyli o kreatywnym biznesie po pięćdziesiątce

Dodano: Maj 21 2013 Autor: Avena Admin

Większość z nas sądzi, że biznesy kreatywne to domena młodych, dynamicznych i wychowanych w erze wszechobecnych komputerów i nieograniczonego dostępu do netu. Nic bardziej mylnego! Zapytajcie mamę, tatę, babcię czy starszego sąsiada, jak to „drzewiej bywało”. Dawniej, w epoce permanentnego niedoboru właściwie wszystkiego każdy, aby żyć bardziej kolorowo, inaczej, trochę urozmaicić sobie szarą PRL-owską codzienność, musiał umieć zrobić „coś z niczego”. Dlatego dzisiejsi pięćdziesięciolatkowie bez wątpienia posiadają duży potencjał kreatywności. Niestety, na rynku pracy są często niedoceniani i miewają problemy ze znalezieniem zatrudnienia.

Co możemy zrobić? Przede wszystkim: starać się to zmienić. Oto jeden z naszych pierwszych, milowych kroków: wraz z Powiatowym Urzędem Pracy zorganizowaliśmy cykl szkoleń dla osób 50+ utalentowanych rękodzielniczo i manualnie. Warunek przystąpienia do programu: bycie osobą bezrobotną (lub pozostającą bez pracy) i oczywiście przejście przez sito rekrutacyjne: najpierw ocenę prac i portfolio kandydatów, a potem badanie umiejętności miękkich, określających predyspozycje do samodzielnego prowadzenia biznesu.

Podczas oceny prac poczuliśmy prawdziwą moc… uśpionych latami talentów. Już dawno nie spędziliśmy czasu tak  kreatywnie i ciekawie! Zaskoczenie rosło z każdą minutą. Przeciskaliśmy się przez ogrom przyniesionych na prezentację prac, starając się choć przez chwilę porozmawiać z każdym z kandydatów. Długie opowieści, niezwykłe historie losów naszych kandydatów uzmysłowiły nam ukryty potencjał grupy pięćdziesięciolatków i naszą, przyznajmy to, często błędną ocenę. Jak łatwo jest przykleić komuś etykietkę na podstawie metryki… prawda? A nasi uczestnicy nie dali się odsunąć na boczny tor! Skądże! Przekrój prac był niesamowity: od popularnego decoupage’u, wyrobów dziewiarskich czy ręcznie szytych ubranek dla dzieci, po niesztampową biżuterię, metaloplastykę, autorskie meble, rzeźbę czy malarstwo abstrakcyjne. Niemniej ciekawe były opowieści z życia naszych kandydatów: część z nich zajmowała się amatorskim wytwarzaniem swoich wyrobów działając tym samym „w branży”. Choć większość zajmowała się czymś innym. Pojawiły się osoby pracujące wcześniej w księgowości, doświadczeni nauczyciele czy panie, które całe życie poświęciły  wychowywaniu dzieci i dbaniu o dom, a teraz poczuły, że nadszedł czas na rozwinięcie skrzydeł. Ich talent, pasja i wiara pomogą rozwinąć te wspaniałe skrzydła…

Nam organizatorom zależy przede wszystkim, aby poprzez udział w Pomorskiej Fabryce Designu nasi uczestnicy umieli przekuć swoje dotychczasowe hobby w aktywność pozwalającą zarabiać i utrzymać się na rynku. Wiemy, iż jest to nie lada wyzwanie, lecz właśnie dlatego staraliśmy się tak przygotować cykl szkoleń, aby merytorycznie nasi rękodzielnicy otrzymali jak najlepsze wsparcie biznesowe, finansowe, marketingowe i  dotyczące problematyki designu. Dla uczestników, którzy pomyślnie przejdą cykl szkoleń przewidziano pomoc finansową na rozkręcenie swojej firmy. Atrakcyjną wartością dodaną będzie powstały pod wspólną marką sklep internetowy, za którego pośrednictwem nasi uczestnicy będą mogli sprzedawać swoje rękodzieło. To pierwszy tego typu projekt w Polsce i liczymy, że odniesie sukces i stanie się projektem wzorcowym.

Pierwsze zajęcia już za nami: uczestnicy poznali zespół szkoleniowy, wzięli udział w szkoleniach z tematyki marketingowej i spotkaniach doradczych z naszymi designerami. Wiemy, że dojrzewanie do nowych rozwiązań, udoskonalanie swoich wyrobów to proces, lecz dzięki kompetentnemu zespołowi wierzymy w sukces Pomorskiej Fabryki Designu. Jak już kiedyś pisaliśmy: zmiany są dobre – zawsze! Widzimy niesamowity potencjał i wierzymy, że nasza grupa pięćdziesięciolatków nie raz nas zadziwi swoim nowatorskim podejściem i nietuzinkowymi pomysłami.

Szczegóły na stronie Pomorskiej Fabryki Designu.